Rozpoczęcie sezonu Youngtimer Warsaw

Czas obudzić się z zimowego snu! W sobotę 11.04.2015 r. nastąpiło otwarcie sezonu Youngtimer Warsaw.

SAM_1628

Spotkanie odbyło się na parkingu przy Stadionie Narodowym. Sobota była piękna, gorąca i słoneczna, co oczywiście odbiło się na robieniu zdjęć.

Samochodów było mnóstwo, jedne stacjonowały przez kilka godzin, inne przyjeżdżały i zaraz odjeżdżały. Z tego, co wiem był to rekord popularności spotkań Youngtimerów.

SAM_3664

Dla każdego coś dobrego – samochody były przeróżne. Saaby, Ople, Fiaty, Zastavy, kolorowe Renault Twingo… Po prostu wszystko.

Niesamowity upał oraz niewygodny bagaż poganiał mnie w działaniach – zdjęć nie ma zbyt wiele. Link do nich znajdziecie na końcu wpisu.

Na wielu z nich zobaczycie Daisy Dot – fotomodelkę i fankę stylu retro. Zajrzyjcie na jej bloga i fanpage na
Facebooku! Naprawdę warto. Facebook: https://www.facebook.com/daisysredroselips Adres bloga: https://redroselips.wordpress.com/

SAM_3671

Na zlocie można było zjeść i wypić (tylko kawę).  Kawę serwował wspomniany kiedyś przeze mnie Citroen (H? HY?) Kaff and Race. Mięsożercom hamburgery podawał Gold Digger, natomiast ja odnalazłam wegetariańskiego hamburgera w truck’u obok. Bardzo miałam ochotę spróbować obiecanych lodów Ape od N’ice Cream, ale nie mogłam ich odnaleźć.  Minusem było to, że przy food truck’ach  stał samochód reklamujący mieszkania na Mokotowie. Megafon „krzyczał” aż bolały uszy.

W związku z tym, że na zlocie pojawiły się różne samochody, pojawili się też różni właściciele i zwiedzający. Na fejsbukowej stronie wydarzenia można znaleźć „wąty”, a mianowicie posty ludzi, którzy się wyzywają od wieśniaków. Poszło o to, że pewna grupa osób przyjechała na zlot samochodami na sprzedaż, a to nie spodobało się innym i uznali to za „giełdę Słomczyn”.

Moje zdanie? Po co się tak obrażać, wystarczy upomnieć, choć nie widzę nic złego w umieszczeniu kartki z napisem „sprzedam”.

Druga sprawa to taka, że właścicielom starych aut nie podobało się parkowanie aut nowszych. Przykładem było kolorowe Renault Twingo.

SAM_3673

Dosyć już tego złego – spotkanie było udane i nic do tego „hejterom”.

Atmosfera podobała mi się, ale dodałabym trzy rzeczy – stoliki, aby można było spokojnie usiąść, zimne napoje, aby ugasić pragnienie (tak, piwo też) oraz muzykę. Tak, muzyka. Tego brakowało mi najbardziej. Chętnie posłuchałabym jakiegoś zespołu lub wokalisty, który zagrałby coś z minionej epoki.

To już prawie koniec wpisu. Jest dość krótki, ponieważ nie było więcej atrakcji. Samochodów było tak dużo, że nie sposób było je fotografować – to trzeba zobaczyć na żywo.

SAM_3647

Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach!

Link do wszystkich zdjęć: https://plus.google.com/104570214417437203509/posts/iqWtLbCiaxH

Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach

Prywatne Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach to obiekt, który MUSI zwiedzić każdy fan motoryzacji!

Nie ma wymówek, jeśli mieszkacie w okolicy. Jeżeli natomiast wybieracie się do Warszawy to warto poświęcić trochę czasu i podjechać do Otrębusów. Nie jest to daleko – zaraz za Pruszkowem. Cena biletów wstępu do muzeum nie jest wygórowana.

Historia muzeum sięga lat 70-tych, kiedy to wprowadzona została akcja „Posesja”. Władze karały właścicieli zaniedbanych, starych i nieużywanych aut. Szukano osób, które przechowają auta, do czasów ich restauracji. Inaczej poszłyby na złom. Joanna i Zbigniew Mikiciukowie zainteresowali się odnawianiem aut.

W latach 80-tych rekonstrukcje aut ruszyły pełną parą! Kolekcja zaczęła się rozrastać.

Rok 1995 przynosi powstanie Muzeum w Otrębusach.

Obecnie na pokaz wystawionych jest ponad 300 aut i setki innych eksponatów. No właśnie – albo muzeum jest za małe, albo jest za dużo wszystkiego. Każda maszyna, rower, mundur ma swoją historię, jednak w tym natłoku traci swoją unikalność. Giną w stercie rzeczy i stają się mało widoczne. Pedantką nie jestem, więc nie przeszkadza mi to, że panuje drobny bałagan.

SAM_1962 SAM_1977 SAM_1992 SAM_1995 SAM_2022 SAM_2075

SAM_2063

W muzeum czeka na nas kilka atrakcji. Główną są oczywiście samochody. Podoba mi się ich różnorodność. Są małe i duże, amerykańskie i polskie, bardzo stare i mniej stare, tanie i drogie, a nawet piękne i niezbyt ładne (choć to kwestia gustu). Podoba mi się również, że auta nie są wypolerowane i lśniące, tylko wyglądają, jakby były eksploatowane na co dzień. Niestety nie przy każdym aucie jest kartka z informacjami o samochodzie. Można się jedynie domyślać, kiedy i gdzie zostały wyprodukowane oraz jakie są ich osiągi.

Nie ma też zbyt wiele miejsca. Auta są poustawiane blisko siebie. Nie można do wszystkich dotrzeć i zrobić zdjęć. Jak na złość w trakcie wizyty popsuł mi się aparat fotograficzny i część zdjęć wykonałam telefonem. Oto zdjęcia cudownych pojazdów, mieszkających w Muzeum:

DSC_0668 DSC_0669 DSC_0670 DSC_0671 DSC_0672 DSC_0674 SAM_1964 SAM_1965 SAM_1967 SAM_1968 SAM_1969 SAM_1970 SAM_1972 SAM_1974 SAM_1983 SAM_1987 SAM_1989 SAM_1993 SAM_1994 SAM_1996 SAM_1997 SAM_1998 SAM_1999 SAM_2001 SAM_2002 SAM_2003 SAM_2005 SAM_2007 SAM_2008 SAM_2009 SAM_2010 SAM_2013 SAM_2014 SAM_2017 SAM_2019 SAM_2020 SAM_2021 SAM_2030 SAM_2031 SAM_2032 SAM_2035 SAM_2036 SAM_2037 SAM_2038 SAM_2040 SAM_2041 SAM_2042 SAM_2054 SAM_2055 SAM_2056 SAM_2057 SAM_2059 SAM_2061 SAM_2062 SAM_2067 SAM_2069 SAM_2078

Jak widać nie są to tylko samochody i motocykle. Dużo aut jest trzymanych na dworze. Budzi to wiele wątpliwości, ponieważ nie ma już miejsca pod zadaszeniem, ale z drugiej strony opady atmosferyczne + karoseria…

Niektóre auta można wypożyczyć. Ja akurat trafiłam na wyjazd Packarda Landauleta. Mężczyzna, który nim kierował robił to po raz pierwszy. Poszło mu całkiem dobrze (w każdym razie lepiej, niż mi z Fiestą). Film można zobaczyć na moim profilu Google+ (link zamieszczam na dole wpisu).

SAM_1966 SAM_1975

SAM_1973

Moje serce skradły dwa pojazdy. Można się domyślić, że były to dwa samochody w skali mini. BMW Isetta oraz Fiat Multipla. Nie mogłam oderwać od nich wzroku. Chętnie zabrałabym je ze sobą. Marzę, by się nimi przejechać albo chociaż wsiąść. W tym Muzeum niestety nie wolno wsiadać do aut. Trudno było się opanować!

SAM_2023 SAM_2026 DSC_0663

SAM_2050 SAM_2048

Cuda!

W Muzeum znajdują się także wyjątkowe eksponaty militarne.

DSC_0675 SAM_1963 SAM_1971 SAM_2071 SAM_2072 SAM_2074

Jest też piękny wrak samolotu. Strasznie chciałam do niego wejść, ale niestety nie było można.

SAM_1976

SAM_1980 SAM_1984

Zaciekawił mnie wózek dziecięcy. Nie wiem, z którego jest roku, ale wygląda fenomenalnie. W końcu to też pojazd…

SAM_1990

Co do dodatkowych atrakcji to można zakupić breloczki, kubki, modele samochodów i inne pamiątki w budce z  biletami. Dla dzieci można wypożyczyć mały samochód. Z jednej strony fajne. Z drugiej okropne. Te małe samochody wydają z siebie bardzo głośną melodię typu „dziecięce techno”. Dzieci jeżdżą pod nogami i walą we wszystko, co się da. By odpocząć należy udać się do kawiarenki, która znajduje się na terenie Muzeum.

To tyle z wnętrz. Pora wybrać się na zewnątrz. Stoją tam różne autobusy.

DSC_0673 DSC_0676 DSC_0683 DSC_0684

Co najbardziej mnie zabolało? Niszczejące klasyki. Za ogrodzeniem wykonanym z siatki stoi mnóstwo aut. Zauważyłam, m.in. Syrenkę, Ładę, Fiaty i Trabanty. Wszystko stoi i niszczeje. Mam nadzieję, że te samochody są przeznaczone do odnowy, jednak w tym momencie aż serce się kraja. Za dużo na raz.DSC_0682 DSC_0687 DSC_0688 DSC_0692

Jak widzicie Muzeum nie jest profesjonalne w 100%. Niektóre auta są zamalowane byle jak, jest mało miejsca i przydałoby się uporządkować co nie co.

Jednak te wszystkie wyjątkowe rzeczy są nieocenione. Muzeum ma swoich wielbicieli, ale i znajdzie się kilku przeciwników. Trzeba je zobaczyć na żywo. Mi bardzo się podobało i na pewno wrócę do Otrębusów.

Link do albumu Google+, w którym zobaczycie więcej zdjęć oraz krótki film: https://plus.google.com/104570214417437203509/photos

Wielki Targ Złomnika i giełda Nie Sprzedam, będę Robił.

Kilka zdjęć i komentarzy z targu/giełdy 31.08.2014 r.

Wielki Targ Złomnika i giełda Nie Sprzedam, będę Robił vol.1 i pewnie ostatni. Kolejne wydania prawdopodobnie będą podzielone, ale o tym na końcu notki.

Dzień po hucznym American Day postanowiłam udać się na targ, który odbył się przy ulicy Postępu 3 na Mokotowie. Miałam nadzieję, że będzie cokolwiek o Fieście mk1, ale jak można się domyślić nie było nic.

Już przed wejściem na giełdę ujrzałam wiele ciekawych aut, a w szczególności Escorta mk2 – towarzysza parkingowego z American Day #4.

SAM_1439

Można było także spotkać Malucha…

SAM_1440…VW Transportera…

SAM_1446

…i pięknego Amazona!

SAM_1443

SAM_1445

W obrębie placu było kilkunastu wystawców. Można było nabyć naprawdę ciekawe rzeczy – od samochodów przez motocykle, aż do lamp. Szkoda tylko, że wystawcy zastawiali swoje auta innymi rzeczami, co nie pozwalało nacieszyć się wyglądem pojazdu! Przykładem było białe Renault 5 (Stado Baranów), które zostało ubrane w brązowy bezrękawnik. 🙂

SAM_1414

Tak samo piękne Mini! Rzeczy na sprzedaż były ładne, jednak przytłoczyły auto.

SAM_1432Tutaj odsłonięte pojazdy:

SAM_1418

SAM_1425

SAM_1427

Wracając do zasłaniania – Fiat 125p. Osobiście myślałam, że to auto nie jest na sprzedaż. Dowiedziałam się o tym dopiero po powrocie do domu. Był piękny, lecz został zastawiony. Nie było także żadnej informacji na temat sprzedaży.

SAM_1433

SAM_1434Moim faworytem było Audi F103 z roku 1966, które kosztowało jedynie 10000 zł! Jak za taki stan to naprawdę niewiele. Nie mogłam oderwać wzroku od tego czarnego demona!

SAM_1419

SAM_1420

Były też jednoślady w niskich cenach. Mi przypadł do gustu Komar z żółtym reflektorem.

SAM_1429

SAM_1428

Wśród ciekawych gadżetów na sprzedaż znajdowały się także miniatury aut.

SAM_1431Podczas targu można było także nabyć, m.in. książki i pisma o starej motoryzacji, części samochodowe, mapy, lampy, radia, sprzęt muzyczny, płyty winylowe, ubrania oraz walizki. Wszystko było (lub wyglądało jak) z poprzedniego wieku.

W mniej uczęszczanej części placu ukryły się perełki. Od razu wpadła mi w oko niebieska „Kaczka”. Błyszczała niczym szafir!

SAM_1412

SAM_1411

SAM_1421

Szalony świetlisty Maluch! 🙂

SAM_1422

Po wyjściu z targu uraczył mnie jeszcze widok jadącego Wartburga i Fiata 126p…

SAM_1441

SAM_1447… a następnie zdołowały słowa przechodniego „…ee klapa od dwójki…” (wypowiedziane z pogardą). O Fieście oczywiście.

Podsumowując wydarzenie uważam je za udane. Było przyjemnie i chciałabym więcej takich spendów. Ku uciesze będzie kolejna edycja. Oficjalna nazwa: GRATOGIEŁDA NSBR. Data to 19.10.2014 r. Wstęp jak na pierwszej edycji – dla kupujących za darmo, a dla wystawców 20 zł.

Gratogiełda będzie już bez uczestnictwa Złomnika. Dlaczego? NSBR napisał na Facebooku, iż nie chce, by „z giełdy zrobił się Słomczyn” i chce by była to giełda stricte motoryzacyjna. Popieram, jednak z drugiej strony te wszystkie bibeloty były urocze. Może dałoby się stworzyć dwie strefy…

American Day #4

Kilka słów ode mnie na temat czwartej edycji corocznej imprezy American Day.

        sR5rtDv

Będzie to krótka notka, ponieważ zabawa jak zwykle była przednia i porwał mnie wir wydarzeń.

Przybyłam na miejsce (Liberator Harley Davidson) dopiero o godzinie 18-ej. Fiesta znalazła fordowo-parkingowe towarzystwo.

SAM_1365Ominęła mnie niestety parada aut i palenie gumy. Nie mogę ocenić tamtej części imprezy, choć kilka osób wspomniało, że było drętwo. Mam wrażenie, że było mniej aut niż rok temu. Być może dlatego, że przegapiłam także wjazd „tańczących” lowriderów, które są pewnym klasykiem dla motoryzacji produkowanej w USA, choć to Meksykanie wymyślili ten styl.

Przechadzając się po terenie imprezy zrobiłam następujące zdjęcia:

SAM_1396

SAM_1395

SAM_1394

  SAM_1391

SAM_1389

SAM_1388

SAM_1386

SAM_1384

SAM_1383

SAM_1382

SAM_1380

SAM_1379

SAM_1378

SAM_1371

SAM_1372

SAM_1373

SAM_1374

SAM_1375

SAM_1369

SAM_1367

SAM_1366

SAM_1392

Jak widać większość aut to monstra o ciekawym wyglądzie. Można było też znaleźć coś na sprzedaż.

SAM_1368

Można nawet było nie odchodzić od krzesła barowego, a jednocześnie być wszędzie. Zakochałam się w tym magicznym pojeździe!

SAM_1376-001

Jak zwykle na American Day można było spotkać wiele ciekawych osobowości. Było mnóstwo ludzi, którzy sami remontują swoje auta lub też tworzą ekipy. Ja spędzałam czas u boku najlepszych dziewczyn w mieście, m.in. Pin Up Candy i Ciotki Ostrej.

SAM_1399

Wśród gości można było spotkać 3/4 polskiej sceny rockabilly i pochodnych gatunków muzycznych. Imprezę poprowadził Michał Figurski i Pin Up Candy, a oprawę muzyczną zapewnił świetny DJ Kuczijo. Na scenie wystąpiły również zespoły: The Real Gone Tones, Gasz, The Jet-Sons oraz Monkey and The Baboons. Pokaz gorącej burleski zafundowała Pin Up Candy. W międzyczasie odbywał się konkurs Miss Pin-up. Na gości czekały stanowiska z odzieżą i akcesoriami, m.in. swoją wystawę zaprezentowała Ciotka Ostra Art. Z przyjemności było też piwo, burgery i Coca-cola.

Wieczorem, na środku parkietu, pojawiła się płonąca beczka-koksownik.

SAM_1401

Uciekając do domu udało mi się złapać jeszcze Forda Capri!

SAM_1402

SAM_1405

Jest już data American Day #5! To 29.08.2015 r.

10612981_694336617326676_8562371913145080533_n

Wnioski po American Day 2014?

1. Potrzebuję lepszego aparatu fotograficznego!

2. To było kolejne mega wydarzenie!

3. Za rok musicie się pojawić!

4. Warto przyjść już w południe!

5. Na pewno zapomniałam o czymś wspomnieć…

Chciałam podziękować za dobrą zabawę wszystkim, a szczególnie osobom zza stołu Ciotki Ostrej, Michałowi oraz Uli za fryzurę. Do zobaczenia za rok!

Go Budapest!

Budapeszt to ponadczasowe miasto. Zasługuje na wiele uwagi. Szczególnie motoryzacja, która jest uważana przez wielu ludzi za nienowoczesną i mało wyjątkową.

DSC_0465v '

Kocham Węgry. To kraj, w którym czuję się jak w domu, pomimo języka pochodzenia ugrofińskiego, którego prawie nikt nie rozumie (ewentualnie mniejszości z okolic Uralu). Kraj ludzi tak walecznych, że przez tysiące lat szli i osiedli w dobrym miejscu Europy. Kraj ludzi wyjątkowo miłych. Posłuchałam więc generała Bema i spędziłam kolejne wakacje w Budapeszcie. Tym razem miałam na celu sfotografowanie wieloletnich pojazdów, jakie przebywają w tym mieście. Oczywiście najciekawsze i najładniejsze samochody (między innymi lśniący, cudowny, czerwony jak Związek Radziecki Ford Escort mk1) przejeżdżały, kiedy nie mogłam wykonać zdjęcia…

Węgry to kraj Trabantów. Niegdyś eksportowano te samochody z NRD i one do tej pory są, rdzewieją, jeżdżą w dużych ilościach. Często służą jako przechowalnia rzeczy.

 SAM_1124

SAM_1123

Trabanty w tym kraju są różne. Naprawdę różne. Poniżej mamy szaloną „skarpetę” z flagą konfederacji na dachu.

SAM_1092

SAM_1091

Dla mnie jednak najpiękniejszym Trabantem jest błękitny spod zajezdni tramwajowej. Pamiętam go z wakacji w roku 2013. Chyba mam już do niego sentyment. Jest w stanie jeżdżącym, jednak zawsze parkuje tak, że nie widać jego przodu.

SAM_1055

SAM_1140

W Budapeszcie funkcjonuje także Magyar Autóklub. Nie mają strony w języku innym niż węgierski, więc ciężko jest cokolwiek zrozumieć. Mają sekcję oldtimerów, muzeum, autoserwisy i oczywiście Trabanty.

Zdjęcie zapożyczone od znajomego z Facebooka
Zdjęcie zapożyczone od znajomego z Facebooka

Trabanty żyją tu własnym życiem. Można powiedzieć, że to nawet lifestyle. Trabanty widnieją na reklamach, książkach, różnej maści artykułach, koszulkach.

tttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttt

Idąc ulicą, jadąc autobusem, podczas wykonywania innych szarych, codziennych czynności, jakby nigdy nic mijasz Trabanty.

DSC_0468

W tym mieście jest jednak niewiele mniej Garbusów. Tylko, że o Garbusy to tu się dba. Wszystkie, jakie widziałam były naprawdę w dobrej formie.

SAM_1059

SAM_1057

Garbusy również towarzyszą Madziarom w szarej codzienności. Możemy je spotkać co kilka przecznic.

SAM_1062

SAM_1063

I ta sama wersja kolorystyczna kilka ulic dalej:

SAM_1084

Mi osobiście spodobał się przygnębiony i metaliczny Garbi w kolorze niebieskim. Oczywiście mijałam go w drodze powrotnej. Byłam obładowana torbami i bez aparatu, więc strzeliłam foto telefonem (jedną ręką). Odbiło się to na jakości zdjęcia.

DSC_0465

I kolejny, piękny Volkswagen.

DSC_0445

Za Garbusami oglądają się nawet ludzie z plakatów!

SAM_0890

W Budapeszcie jest niekończąca się ilość Garbusów. Jak to jest z innymi samochodami? Jest dużo Wartburgów, Ład i różnych mieszanek. Wartburgi nie są tu tak pielęgnowane, jak Garbusy…

SAM_1064

SAM_1097

SAM_1139

Jak widać nie ma tez tragedii, choć Wartburg w wersji kombi (beżowy) miał wybitą szybę, która była załatana workiem na ziemniaki…

Łady! Ach, te Łady!

SAM_1137

SAM_1138

Widać, że Łady są tu pasją. Spotkałam różnorodne, piękne, niebanalne. Moją uwagę przykuła czerwono-czarna Łada. Okazało się, że jeździ nią dostawca pizzy z włosami do pasa.

SAM_0929

A tu Łada motorniczego ze wspominanej wcześniej zajezdni tramwajowej.

SAM_1053

Jakie samochody można jeszcze znaleźć w zagłębiach budapeszteńskich dzielnic? Maluchy!

SAM_1087

SAM_1086

Myślę, że „bum” to trafna rejestracja tego auta.

SAM_1130

SAM_1128

Niestety, większość Fiatów 126p jest w marnym stanie. Mignął mi gdzieś także zestaw 126p + 125p, ale w stanie dla ludzi o mocnych nerwach.

Spacerując sobie po uliczkach Budapesztu natrafiłam także na kilka ciekawych aut. Do gustu przypadło mi Renault 4, które zawsze chciałam zobaczyć w wersji codziennej eksploatacji.

SAM_1114

SAM_1112

Obok Renault stało przyjezdne Yugo z Serbii. Stan na piątkę z plusem.

SAM_1120

Samochodem, który zrobił wrażenie na BillyMike’u był Ford Capri. Mi również się spodobał, ale nie jestem wielką fanką sportowych aut.

SAM_1104

SAM_1103

Ja za to znalazłam zaraz obok moją czarną miłość, która nie chciała mnie opuścić.

SAM_1118

Zmierzając w stronę centrum miasta złapałam ciekawą Skodę w stylu rat look. Niestety – szybko jechała.

SAM_1001

To miasto jest vintage. W centrum możemy znaleźć sklepy z odzieżą i rzeczami używanymi, z tym że nie są „lumpeksy” jak u nas. Są to sklepy, w których każda pojedyncza rzecz jest unikatowa, a ceny są wyższe niż w zwykłych odzieżówkach. Można w nich zakupić wszystko, co było kiedyś – od ciuchów w każdych stylach po stroje żołnierzy, meksykańskich wojowników, czy japońskich lolit, po odznaki, aparaty fotograficzne, maszyny do pisania, noże, fotele fryzjerskie i właśnie auta. Trafiiłam na wystawę pojazdów na sprzedaż. Oto i one!

SAM_0895
Skoda Felicia

SAM_0896

Coś dla fanów jednośladów. Niestety, ja nie bardzo znam się na tym rodzaju pojazdów. Na razie potrafię odróżnić motocykle HD od skuterów Vespa i to musi mi wystarczyć.

SAM_0893

SAM_0899

SAM_0901

SAM_0927

SAM_0906

Uwielbiam trójkołowce. Wyjęłabym jedynie te lalki ze środka. Trochę to przerażające…

SAM_0902

SAM_0905

Kto nie chciałby kupić loda z takiej lodziarki?

SAM_0907
Ford T

SAM_0908

No i coś, co zupełnie nie trafia w moje gusta, ale w końcu jest już retro.

SAM_0909
Fiat X1/9

SAM_0910

Ostatnia na tej wystawie była smutna „dekawka”.

SAM_0921
DKW

SAM_0915

SAM_0923

Idąc dalej ulicami centrum można spotkać wiele ciekawych pojazdów. Miałam okazję widzieć akcję policjantów. Ktoś w samym centrum porzucił luksusowe auto na środku jezdni, blokując przy tym ruch innym pojazdom. Niestety nie wykonałam zdjęć w obawie przed grupką policjantów w furażerkach.

SAM_0949

SAM_0928
Trójkołowe samochody dostarczające jedzenie

Kiedy zrobiło się już ciemno pojawił się wyjątkowy, przyjezdny Mini. Miał wstawki angielskiej marki Burberry. Gratka dla fanów motoryzacji i mody. Cudo!

SAM_0843

SAM_0844

To powoli koniec wyprawy do kraju przyjaciół. Będąc w Budapeszcie nie zapomnijcie zjeść gulaszu węgierskiego (niestety brak wersji wegetariańskiej).

SAM_0938

Wszystkim, a szczególnie fanom stylu rockabilly polecam odwiedzić lokal Amigo Bar. Wpadnijcie tam na bilard i zimny Dreher.

amigo outside

SAM_1011

SAM_1018

Po ciężkim dniu można wsiąść w autobus lub tramwaj, które też należą do retro motoryzacji i oddalić się w stronę domu…

SAM_0968

SAM_0961

Więcej zdjęć aut (nie tylko vintage, ale i rzadko spotykanych) możecie zobaczyć w moim albumie google+.

1’st AUTORENOVATOR DAY – wielkie nadzieje na nową serię imprez klasyków

1’st AUTORENOVATOR DAY odbył się, że tak pozwolę sobie zażartować, 28 czerwca w Piasecznie.

10492549_1562240077336774_7133754388592429143_n

Uwielbiam zloty klasyków, dlatego radośnie popędziłam z BillyMike’m naszą Fiestą na ulicę Zgody w Piasecznie. Impreza miała odbyć się na parkingu przy barze Mykwa.

Plan imprezy w skrócie miał wyglądać następująco:

rejestracja pojazdów godz. 10:00–12:00,

– oficjalne otwarcie zlotu godz. 12:00,

– konkurs elegancji godz. 12:30–14:30,

akcja straży pożarnej godz. 14:30,

parada godz. 15:45 – 16:30,

– ogłoszenie wyników konkursów godz. 17:00,

– oficjalne zakończenie zlotu godz. 18:00;

O godzinie 18:00 w barze Mykwa miał odbyć się koncert zespołu The Rocknocks.

10418157_644192442325716_8834722150009800252_nWszystko gotowe? Jedziemy! W drodze myślałam ile zrobię pięknych zdjęć na bloga. Co prawda dojechaliśmy na miejsce po godzinie 14-ej, ale jakież wielkie było moje rozczarowanie jak ujrzałam zlot!

Samochodów było kilkanaście. Najbardziej przykuwającymi uwagę atrakcjami był wóz do mammografii (na okienku były naklejona głowa starszej kobiety, więc nie można było się na to nie spojrzeć bez uśmiechu) i dwupiętrowy autobus londyński, na którym stał DJ prowadzący imprezę. Jako, że nie był to rasowy zlot tylko dla fanów motoryzacji, a każdego przechodnia dzieci lepiły się do aut niczym muchy do lepu. Nie jestem fotografem, więc zaczęłam kombinować, jak zrobić zdjęcia bez tłumu gapiów i „dotykaczy”.

„Strzeliłam” fotki ładnemu, zabytkowemu Chevroletowi.

SAM_0492 SAM_0495

Przechodząc do kolejnego auta zdążyłam zrobić zdjęcie jego tyłu (z wyżej wspominanym mammowozem w tle).

SAM_0496

W tym momencie zobaczyłam, że zaczyna się parada. Na licytację miejsc nie było wielu chętnych. To w końcu Polska, więc kto by zapłacił kilkadziesiąt złotych za przejażdżkę Dużym Fiatem…

Szkoda, że DJ jakoś za specjalnie nie ogłaszał rozpoczynającej się parady, ponieważ zanim dobiegłam do ulicy uciekło mi kilka aut. No i są, jadą! Zaraz, ale co to?! Punto, Brava, Astra? Oczywiście to „obcy” weszli w paradę. Co kilka samochodów wjeżdżało współczesne auto. Kierowcy parady ustępowali także pierwszeństwa pieszym. W związku z tym już na rynku Piaseczna parada się rozwaliła. Czy się skleiła gdzieś dalej? Tego nie wiem. Zdążyłam natomiast zrobić kilka zdjęć:

SAM_0497 SAM_0498

SAM_0499 SAM_0501Poszliśmy do miejscowej restauracji, ponieważ do koncertu pozostały ponad dwie godziny. Wróciliśmy na parking licząc, że po paradzie samochody jeszcze się ustawią i będzie można im zrobić zdjęcia. Na parkingu pozostał… jedynie czarny Eldorado. Jak się prezentuje przy Fieście? :>

 SAM_0505Na parking zaczęły zjeżdżać się nowoczesne samochody. Impreza dobiegła końca. Udajemy się do baru Mykwa. Minęła godzina 18:00. Czekamy. Koncertowe plakaty wiszą. Czekamy…

W końcu zapytaliśmy się barmanki kiedy będzie koncert. Pani poszła się zapytać jakiegoś mężczyzny, który odrzekł, że nie będzie koncertu. Jak się potem okazało ten mężczyzna (prawdopodobnie właściciel) odwołał koncert z powodu opadów deszczu i nie powiadomił o tym klientów. Obok odbywał się plenerowy koncert muzyki techno i tańczyły tam tłumy osób…

Nic tu po nas! Spadamy!

SAM_0504 (2)Cóż… Zamysł imprezy dobry, ale nie do końca jego realizacja. 1’st AUTORENOVATOR DAY wypadł naprawdę słabo w porównaniu chociażby do Saturday Night Cruize’ów. Nie wiem czy inni podzielają moją opinię, ale na wydarzeniu na Facebooku nikt nie dodał zdjęć ani nie podziękował za dobrą zabawę czy cokolwiek.

Oczywiście życzę organizatorom drugiej edycji, ale z większym zaangażowaniem!