Fabryka Samochodów Osobowych i jej 63. rocznica

8.11.2014 na Żeraniu odbył się event upamiętniający rozpoczęcie produkcji przez Fabrykę Samochodów Osobowych. Dokładna rocznica strzeliła 6.11.2014 o 14:00, jednak wiadomo – weekend.

SAM_2457

Jak to właściwie było?

Po ponad trzech latach od rozpoczęcia budowy Polska doczekała się Fabryki Samochodów Osobowych. Droga do jej budowy nie była prosta – tu łączy się motoryzacja z polityką. Według założeń z 1948 roku Polska miała rozpocząć produkcję na licencji Fiata, czyli przy współpracy z Włochami. Zapłatą dla Italii był węgiel, jednak w ramach Planu Marshalla (amerykański plan pomocy dla Europy w odbudowie gospodarki po wojnie) Włochy miały dostać ten surowiec od USA. Dodatkowo trwała zimna wojna, która swój chłodny powiew zostawiała w każdej dziedzinie życia. Włochy się wycofały. Nie tak łatwo jednak Polaków zniechęcić. Tu właśnie, moim zdaniem, pojawia się punkt kulminacyjny – ZSRR przekazuje licencję na produkcję samochodu GAZ-M20 Pobieda (z j. ros. zwycięstwo). Związek Radziecki nie przyjął zapłaty za licencję, mało tego – zobowiązał się do pomocy przy produkcji seryjnej. Miało to miejsce pod koniec 1949 roku. Polacy związani z przemysłem motoryzacyjnym byli (lub musieli być) wdzięczni władzom radzieckim. Świadczy też o tym pierwsza strona Przeglądu Mechanicznego (grudzień 1949) z mojej szuflady. Umowa licencyjna pomiędzy Polską a ZSRR została zawarta 22 lipca 1950 roku.

DSC_0007

Budowa FSO zakończyła się jesienią 1951 i już 6 listopada pierwsze auto opuściło Fabrykę. Tym autem była polska duma, czyli Warszawa M-20. Nie była to jednak innowacja, ponieważ montaż samochodu wykonano w Związku Radzieckim, a w FSO Warszawa otrzymała jedynie oznaczenia. Tak czy owak był to powojenny restart dla polskiej motoryzacji.

Mam tak samo jak ty... Czyli moja własna metalowa Warszawa.
Mam tak samo jak ty… Czyli moja własna metalowa Warszawa.

Fabryka coraz bardziej się rozrastała. W okresie jej istnienia wyprodukowano w niej także Syreny, Duże Fiaty (w tym dziwaczny, niezrealizowany Ogar), Polonezy, Daewoo oraz Chevrolety Aveo. Pamiętam jak dziś, kiedy sąsiedzi kupili zielone Tico. Był szał. Dziś są niezauważalne, jednak za kilka dobrych lat to też będą klasyki! Nie zaniedbujcie ich!

Chciałabym zwrócić uwagę, że Fiaty 126p nie były produkowane w FSO, a w FSM w Bielsku-Białej i Tychach.

Nie będę Was zamęczała opowiadaniami o całej historii, którą można sobie przeczytać choćby na Wikipedii. Faktem jest, że rok 2011 przyniósł koniec dla FSO. Zwolniono pracowników i stracono licencję na ostatnie auto – Aveo. Tak, mam pretensję do obecnych władz, że doprowadziły do takiej sytuacji. Nawet ZSRR nam pomogło ponad 60 lat temu, a obecne władze Polski nie są w stanie zrobić nic dla zachowania choć minimalnej cząstki polskiej motoryzacji.

Frustracje trzeba odłożyć na bok i cieszyć się tym, co już się wydarzyło (i wyprodukowało). Pogoda 8.11.2014 roku nie dopisała. Nic dziwnego, w końcu to jesień. Miało to jednak jakieś przełożenie na ilość osób biorących udział w wydarzeniu zorganizowanym przez Stowarzyszenia FSOAUTOKLUB. Atrakcją wydarzenia była możliwość wejścia do Fabryki. Powiało jednak PRL-em i zarząd FSO zgodził się tylko na wpuszczenie kilkudziesięciu osób. FSOAUTOKLUB wynegocjował jednak miejsce dla 200 osób. Wyobrażam sobie, co musiało się dziać pod głównym wejściem. Ja przybyłam około godziny 15-ej, kiedy było już „pozamiatane”. Na szczęścia stało jeszcze kilka aut, więc nie żałowałam wycieczki na drugi koniec miasta.

SAM_2440 SAM_2478 SAM_2447 SAM_2448 SAM_2449 SAM_2452 SAM_2456 SAM_2455 SAM_2466 SAM_2454 SAM_2480

Miło jest się przejść w zwyczajnej scenerii otoczonej Polonezami i Fiatami. Choć nie żyłam w czasach PRL-u, to jeszcze w latach 90. takich aut było mnóstwo na warszawskich drogach. Być może dlatego darzę je sentymentem. W latach przedszkolnych tata koleżanki woził nas dużym Fiatem, ale nie na tylnej kanapie – uwielbiałyśmy jeździć w bagażniku!

Wracając jednak do 63. rocznicy rozpoczęcia produkcji przez FSO – zawsze mam swojego faworyta na zlocie. Tym razem jest to Fiat 132. Prawda, że piękny?

SAM_2461 SAM_2462 SAM_2463

To już koniec wycieczki do FSO. Mam nadzieję, że za rok uda mi się przybyć wcześniej! A może Wy macie jakieś wspomnienia z FSO i jej motoryzacją? Czekam na komentarze!

Reklamy

5. Praski Rajd Pojazdów Zabytkowych + ClassicAuto Kawa & Samochody

Na Praski Rajd, a właściwie na jego metę dotarłam tylko na chwilę. Zobaczcie, czy było warto!

1979212_347007992132407_761572485816973242_o

Na metę Rajdu, czyli pod Centrum Koneser dotarłam około godziny 17:30, więc dużo aut zdążyło już odjechać. Wśród nich był piękny Garbus, którego ledwo zdążyłam złapać na fotografii.

SAM_2079

Impreza jednak trwała dalej. Były auta znajome i te całkiem nowe. Na wejściu witał znajomy już Renault 5 Stada Baranów.

SAM_2080

Znów zarzucę Was zdjęciami wozów, które parkowały dalej. Furorę robiła Tatra 600. Moimi faworytami jak zwykle były te mniejsze samochody, a w szczególności Fiesta mk2, Fiat 500 i błękitny Garbus.

SAM_2084 SAM_2083 SAM_2082 SAM_2081 SAM_2085 SAM_2086 SAM_2088 SAM_2089 SAM_2090 SAM_2095 SAM_2096 SAM_2097 SAM_2102 SAM_2103 SAM_2104 SAM_2105 SAM_2106 SAM_2108 SAM_2110 SAM_2111 SAM_2112 SAM_2113 SAM_2114 SAM_2117 SAM_2118 SAM_2120 SAM_2122 SAM_2123 SAM_2124 SAM_2125 SAM_2126 SAM_2127

SAM_2137

Jednośladów nie było zbyt wiele. Kilka retro motocykli i rowerów.

SAM_2136 SAM_2133

Klimat imprezy zdecydowanie podbijały ceglane budynki. Centrum Koneser to miejsce, w którym historia unosi się w powietrzu. Idealnie nadaje się na zloty starych pojazdów.

Na terenie imprezy można było też zjeść i wypić z food truck’ów.

SAM_2130

Swoje burgery serwował Gold Digger w aucie z lat 50. Ja niestety nie skosztowałam burgerów, ponieważ w ofercie są tylko te z mięsa.

SAM_2131

Skosztowałam natomiast przepysznej latte z Citroena.

SAM_2128 SAM_2140

I to tyle – musiałam już opuścić zlot. Czy było warto? Oczywiście, że tak. Uważam, że zawsze warto przybyć na miejsce wydarzenia nawet na 15 minut. I dlatego apeluję: chodźcie na zloty! Każde auto można wtedy dokładnie obejrzeć z każdej strony. Niedługo przyjdzie zima i sezon dobiegnie końca, więc korzystajcie póki czas!

Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach

Prywatne Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach to obiekt, który MUSI zwiedzić każdy fan motoryzacji!

Nie ma wymówek, jeśli mieszkacie w okolicy. Jeżeli natomiast wybieracie się do Warszawy to warto poświęcić trochę czasu i podjechać do Otrębusów. Nie jest to daleko – zaraz za Pruszkowem. Cena biletów wstępu do muzeum nie jest wygórowana.

Historia muzeum sięga lat 70-tych, kiedy to wprowadzona została akcja „Posesja”. Władze karały właścicieli zaniedbanych, starych i nieużywanych aut. Szukano osób, które przechowają auta, do czasów ich restauracji. Inaczej poszłyby na złom. Joanna i Zbigniew Mikiciukowie zainteresowali się odnawianiem aut.

W latach 80-tych rekonstrukcje aut ruszyły pełną parą! Kolekcja zaczęła się rozrastać.

Rok 1995 przynosi powstanie Muzeum w Otrębusach.

Obecnie na pokaz wystawionych jest ponad 300 aut i setki innych eksponatów. No właśnie – albo muzeum jest za małe, albo jest za dużo wszystkiego. Każda maszyna, rower, mundur ma swoją historię, jednak w tym natłoku traci swoją unikalność. Giną w stercie rzeczy i stają się mało widoczne. Pedantką nie jestem, więc nie przeszkadza mi to, że panuje drobny bałagan.

SAM_1962 SAM_1977 SAM_1992 SAM_1995 SAM_2022 SAM_2075

SAM_2063

W muzeum czeka na nas kilka atrakcji. Główną są oczywiście samochody. Podoba mi się ich różnorodność. Są małe i duże, amerykańskie i polskie, bardzo stare i mniej stare, tanie i drogie, a nawet piękne i niezbyt ładne (choć to kwestia gustu). Podoba mi się również, że auta nie są wypolerowane i lśniące, tylko wyglądają, jakby były eksploatowane na co dzień. Niestety nie przy każdym aucie jest kartka z informacjami o samochodzie. Można się jedynie domyślać, kiedy i gdzie zostały wyprodukowane oraz jakie są ich osiągi.

Nie ma też zbyt wiele miejsca. Auta są poustawiane blisko siebie. Nie można do wszystkich dotrzeć i zrobić zdjęć. Jak na złość w trakcie wizyty popsuł mi się aparat fotograficzny i część zdjęć wykonałam telefonem. Oto zdjęcia cudownych pojazdów, mieszkających w Muzeum:

DSC_0668 DSC_0669 DSC_0670 DSC_0671 DSC_0672 DSC_0674 SAM_1964 SAM_1965 SAM_1967 SAM_1968 SAM_1969 SAM_1970 SAM_1972 SAM_1974 SAM_1983 SAM_1987 SAM_1989 SAM_1993 SAM_1994 SAM_1996 SAM_1997 SAM_1998 SAM_1999 SAM_2001 SAM_2002 SAM_2003 SAM_2005 SAM_2007 SAM_2008 SAM_2009 SAM_2010 SAM_2013 SAM_2014 SAM_2017 SAM_2019 SAM_2020 SAM_2021 SAM_2030 SAM_2031 SAM_2032 SAM_2035 SAM_2036 SAM_2037 SAM_2038 SAM_2040 SAM_2041 SAM_2042 SAM_2054 SAM_2055 SAM_2056 SAM_2057 SAM_2059 SAM_2061 SAM_2062 SAM_2067 SAM_2069 SAM_2078

Jak widać nie są to tylko samochody i motocykle. Dużo aut jest trzymanych na dworze. Budzi to wiele wątpliwości, ponieważ nie ma już miejsca pod zadaszeniem, ale z drugiej strony opady atmosferyczne + karoseria…

Niektóre auta można wypożyczyć. Ja akurat trafiłam na wyjazd Packarda Landauleta. Mężczyzna, który nim kierował robił to po raz pierwszy. Poszło mu całkiem dobrze (w każdym razie lepiej, niż mi z Fiestą). Film można zobaczyć na moim profilu Google+ (link zamieszczam na dole wpisu).

SAM_1966 SAM_1975

SAM_1973

Moje serce skradły dwa pojazdy. Można się domyślić, że były to dwa samochody w skali mini. BMW Isetta oraz Fiat Multipla. Nie mogłam oderwać od nich wzroku. Chętnie zabrałabym je ze sobą. Marzę, by się nimi przejechać albo chociaż wsiąść. W tym Muzeum niestety nie wolno wsiadać do aut. Trudno było się opanować!

SAM_2023 SAM_2026 DSC_0663

SAM_2050 SAM_2048

Cuda!

W Muzeum znajdują się także wyjątkowe eksponaty militarne.

DSC_0675 SAM_1963 SAM_1971 SAM_2071 SAM_2072 SAM_2074

Jest też piękny wrak samolotu. Strasznie chciałam do niego wejść, ale niestety nie było można.

SAM_1976

SAM_1980 SAM_1984

Zaciekawił mnie wózek dziecięcy. Nie wiem, z którego jest roku, ale wygląda fenomenalnie. W końcu to też pojazd…

SAM_1990

Co do dodatkowych atrakcji to można zakupić breloczki, kubki, modele samochodów i inne pamiątki w budce z  biletami. Dla dzieci można wypożyczyć mały samochód. Z jednej strony fajne. Z drugiej okropne. Te małe samochody wydają z siebie bardzo głośną melodię typu „dziecięce techno”. Dzieci jeżdżą pod nogami i walą we wszystko, co się da. By odpocząć należy udać się do kawiarenki, która znajduje się na terenie Muzeum.

To tyle z wnętrz. Pora wybrać się na zewnątrz. Stoją tam różne autobusy.

DSC_0673 DSC_0676 DSC_0683 DSC_0684

Co najbardziej mnie zabolało? Niszczejące klasyki. Za ogrodzeniem wykonanym z siatki stoi mnóstwo aut. Zauważyłam, m.in. Syrenkę, Ładę, Fiaty i Trabanty. Wszystko stoi i niszczeje. Mam nadzieję, że te samochody są przeznaczone do odnowy, jednak w tym momencie aż serce się kraja. Za dużo na raz.DSC_0682 DSC_0687 DSC_0688 DSC_0692

Jak widzicie Muzeum nie jest profesjonalne w 100%. Niektóre auta są zamalowane byle jak, jest mało miejsca i przydałoby się uporządkować co nie co.

Jednak te wszystkie wyjątkowe rzeczy są nieocenione. Muzeum ma swoich wielbicieli, ale i znajdzie się kilku przeciwników. Trzeba je zobaczyć na żywo. Mi bardzo się podobało i na pewno wrócę do Otrębusów.

Link do albumu Google+, w którym zobaczycie więcej zdjęć oraz krótki film: https://plus.google.com/104570214417437203509/photos

ForzaItalia 2014

W sobotę 13 września mogliśmy na jeden dzień przenieść się do słonecznej Italii…

Pogoda była tak słoneczna, że zdjęcia robiłam „w ciemno”, ale nie o tym mowa. Zajmę się stroną retro wydarzenia ForzaItalia 2014.

Zastanawialiśmy się, czy trafimy do Pałacu w Rozalinie. Nie było jednak problemu, ponieważ przed nami jechała Alfa Romeo Giulietta, która ładnie nas zaprowadziła. W bramie zostaliśmy skierowani na parking dla gości. Były tam wszystkie samochody, które nie zostały wyprodukowane we Włoszech. Jak można się domyślić, wśród nich były prawdziwe perełki.

SAM_1806

SAM_1801

SAM_1810

SAM_1809

SAM_1815

SAM_1814

SAM_1925

SAM_1926

SAM_1895

SAM_1909

SAM_1906

SAM_1910

SAM_1911

SAM_1904 SAM_1905

Ta czerwonopomarańczowa zabytkowa Toyota Celica z roku 1979 jest wystawiona na sprzedaż (15700zł).

Następny parking to ten dla samochodów włoskich. Przeważały tam Alfy Romeo, było kilka Multipli. Jednak autkiem, przy którym zmiękły mi nogi był srebrny Fiat 500.

SAM_1823 SAM_1818 SAM_1819 SAM_1821 SAM_1820

     Idąc dalej w stronę Pałacu można było napotkać dużo skuterów i kilka motocykli. Większość motocykli było z obecnej epoki. Skutery natomiast nie do końca.

SAM_1891

\SAM_1831SAM_1830SAM_1829SAM_1832SAM_1833SAM_1834SAM_1890

Pomiędzy jednośladami krył się taki oto Maserati:

SAM_1828

Dochodzimy do Pałacu. Przyjemna atmosfera. Promienie słoneczne opiewają plac, spaceruje dużo ludzi, ale nie jest tłoczno, a w powietrzu unoszą się zapachy włoskich potraw…

Udaliśmy się na panini. Przy stanowiskach były dostępne różne potrawy. Niestety – nigdzie nie znalazłam włoskich napojów. Ciekawą konstrukcją były stoliki z kapeluszami.

Pobyt umilały psy, których z godziny na godzinę robiło się coraz więcej. Mi bardzo spodobał się chow-chow. Mam sentyment do tej rasy.

SAM_1837

Na końcu placu znajdował się parking dla klasyków, choć parkowały na nim dość nowoczesne „klasyki”. Alfy jak z roku 3000, czy żółte Lamborghini. Widać pojęcie „klasyk” ma dla każdego inne znaczenie.

SAM_1884

SAM_1872

SAM_1871

Cóż… W ogóle nie mój gust, ale przynajmniej można popatrzeć, jak zmieniała się motoryzacja na przestrzeni lat.

SAM_1867

I znowu Fiaty 500! Oba czerwone! Jeden parkował przy stoisku z panini, a drugi na parkingu klasyków.

SAM_1836 SAM_1838 SAM_1880 SAM_1878

Były też polskie Fiaty. Tak polskie, że aż włoskie.

SAM_1876 SAM_1874 SAM_1847 SAM_1850

Na tym parkingu klasyków nie było zbyt wiele. Oto kilka zdjęć pozostałych aut.

SAM_1843 SAM_1844  SAM_1861 SAM_1857 SAM_1858 SAM_1862 s SAM_1866 SAM_1864 SAM_1851

SAM_1853

SAM_1841 SAM_1846

SAM_1873 SAM_1868 SAM_1870

Na pewno nie widzieliśmy wszystkich aut, ponieważ część wyjeżdżała, część dojeżdżała…

SAM_1825

SAM_1882 SAM_1886 SAM_1887

W końcu znalazłam auto dla siebie. Nawet szybko jeździ. Myślę, że takim nie zrobiłabym nikomu krzywdy i w końcu dosięgałabym do pedałów…

SAM_1927

To już koniec!

Uważam, że spotkanie przebiegło w naprawdę super atmosferze. Mam nadzieję, że za rok przyjedzie więcej klasyków i uda mi się zostać na kolacji dla zapisanych gości. Odjechaliśmy w towarzystwie czarnego Cadillaca z początku wpisu.

Co do aut nowoczesnych i włoskich – opinię pozostawiam Wam. Ja nie bardzo umiem się wypowiedzieć na ten temat.

Bye, bye ForzaItalia!

SAM_1877

Wrocław na szybko

To będzie krótki wpis o kilku dniach we Wrocławiu.

Pod koniec kwietnia nudząc się na zajęciach z przedmiotu „geografia bezpieczeństwa” razem z Iwoną (przyjaciółka ze studenckiej ławki) postanowiłyśmy zakupić bilety do Wrocławia. 5 września nadszedł dzień wyjazdu. Liczyłam, iż zrobię wiele porządnych zdjęć i napiszę obszerną notkę, jednak wyszło jak zwykle.

Niechcący trafiłyśmy na Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej i znalazłyśmy się pod Halą Stulecia. Wszystko było w bieli i czerwieni. Nawet Polonez, którego uchwyciłam maksymalnym zoomem.

SAM_1479Postanowiłyśmy wydostać się z tłumu podsyconego sportowymi emocjami. Drogę na Rynek odbyłyśmy tramwajem. Przez okno ujrzałam zadbanego, czerwonego Fiata 126p. Znów użyłam magiczny zoom w aparacie – wyszło klimatyczne zdjęcie z kryptoreklamą sieci sklepów Lewiatan.

SAM_1605Błądząc po ulicach Wrocławia napotkałyśmy jeszcze Trabanta, Peugeota 205 i Volvo (265?). Peugeot 205 – nie do końca klasyk, jednak myślę, że za kilka dobrych lat dołączy do grona „vintage”. Ten był w wyjątkowo ciekawej aranżacji.  Błyszczący i czerwony, jednak wystarczy, że nadejdzie wieczór, a mój (dość nowy) aparat tworzy swojego rodzaju sepię i zachowuje się jak aparat z telefonu. Telefonu z roku 2002 oczywiście.

SAM_1792

SAM_1788

SAM_1794SAM_1720

Co słychać na Rynku? Ano jak to na Rynku – pięknie i romantycznie. W dzień można zwiedzić okolice rikszą, karetą lub zwierzęcymi Melexami.

SAM_1478

SAM_1455

SAM_1456

Na wystawie pobliskiego sklepu Pierre Cardin prezentuje się piękny Komar. Sklep francuski, a Komar polski. Odpowiada mi to połączenie.

SAM_1703

Rynek zachwyca również klimatycznymi knajpkami. Retro wystrój cieszy oczy!

DSC_0577

SAM_1471

SAM_1628

Dwa auta, jakie widziałam, a nie zdążyłam sfotografować to Mercedes W108 (ślubny) oraz Polonez Borewicz.

Co mnie ominęło? Wydaje mi się, że wiele rzeczy. O jednej wiem na pewno – to zlot w Głogowie pod Wrocławiem. Cztery miasta zjechały swoimi klasykami w jedno miejsce. Z przyczyn losowych nie mogłam się tam zjawić. Ze zdjęć zamieszczonych w internecie wynika, że było na co popatrzeć. Wrzucę link na mój fanpage na Facebook’u.

I to koniec wyprawy do miasta zwanego Breslau. Żal było wracać, jednak Warszawa powitała nas Nyską. Uśmiech powrócił.

DSC_0587