Fabryka Samochodów Osobowych i jej 63. rocznica

8.11.2014 na Żeraniu odbył się event upamiętniający rozpoczęcie produkcji przez Fabrykę Samochodów Osobowych. Dokładna rocznica strzeliła 6.11.2014 o 14:00, jednak wiadomo – weekend.

SAM_2457

Jak to właściwie było?

Po ponad trzech latach od rozpoczęcia budowy Polska doczekała się Fabryki Samochodów Osobowych. Droga do jej budowy nie była prosta – tu łączy się motoryzacja z polityką. Według założeń z 1948 roku Polska miała rozpocząć produkcję na licencji Fiata, czyli przy współpracy z Włochami. Zapłatą dla Italii był węgiel, jednak w ramach Planu Marshalla (amerykański plan pomocy dla Europy w odbudowie gospodarki po wojnie) Włochy miały dostać ten surowiec od USA. Dodatkowo trwała zimna wojna, która swój chłodny powiew zostawiała w każdej dziedzinie życia. Włochy się wycofały. Nie tak łatwo jednak Polaków zniechęcić. Tu właśnie, moim zdaniem, pojawia się punkt kulminacyjny – ZSRR przekazuje licencję na produkcję samochodu GAZ-M20 Pobieda (z j. ros. zwycięstwo). Związek Radziecki nie przyjął zapłaty za licencję, mało tego – zobowiązał się do pomocy przy produkcji seryjnej. Miało to miejsce pod koniec 1949 roku. Polacy związani z przemysłem motoryzacyjnym byli (lub musieli być) wdzięczni władzom radzieckim. Świadczy też o tym pierwsza strona Przeglądu Mechanicznego (grudzień 1949) z mojej szuflady. Umowa licencyjna pomiędzy Polską a ZSRR została zawarta 22 lipca 1950 roku.

DSC_0007

Budowa FSO zakończyła się jesienią 1951 i już 6 listopada pierwsze auto opuściło Fabrykę. Tym autem była polska duma, czyli Warszawa M-20. Nie była to jednak innowacja, ponieważ montaż samochodu wykonano w Związku Radzieckim, a w FSO Warszawa otrzymała jedynie oznaczenia. Tak czy owak był to powojenny restart dla polskiej motoryzacji.

Mam tak samo jak ty... Czyli moja własna metalowa Warszawa.
Mam tak samo jak ty… Czyli moja własna metalowa Warszawa.

Fabryka coraz bardziej się rozrastała. W okresie jej istnienia wyprodukowano w niej także Syreny, Duże Fiaty (w tym dziwaczny, niezrealizowany Ogar), Polonezy, Daewoo oraz Chevrolety Aveo. Pamiętam jak dziś, kiedy sąsiedzi kupili zielone Tico. Był szał. Dziś są niezauważalne, jednak za kilka dobrych lat to też będą klasyki! Nie zaniedbujcie ich!

Chciałabym zwrócić uwagę, że Fiaty 126p nie były produkowane w FSO, a w FSM w Bielsku-Białej i Tychach.

Nie będę Was zamęczała opowiadaniami o całej historii, którą można sobie przeczytać choćby na Wikipedii. Faktem jest, że rok 2011 przyniósł koniec dla FSO. Zwolniono pracowników i stracono licencję na ostatnie auto – Aveo. Tak, mam pretensję do obecnych władz, że doprowadziły do takiej sytuacji. Nawet ZSRR nam pomogło ponad 60 lat temu, a obecne władze Polski nie są w stanie zrobić nic dla zachowania choć minimalnej cząstki polskiej motoryzacji.

Frustracje trzeba odłożyć na bok i cieszyć się tym, co już się wydarzyło (i wyprodukowało). Pogoda 8.11.2014 roku nie dopisała. Nic dziwnego, w końcu to jesień. Miało to jednak jakieś przełożenie na ilość osób biorących udział w wydarzeniu zorganizowanym przez Stowarzyszenia FSOAUTOKLUB. Atrakcją wydarzenia była możliwość wejścia do Fabryki. Powiało jednak PRL-em i zarząd FSO zgodził się tylko na wpuszczenie kilkudziesięciu osób. FSOAUTOKLUB wynegocjował jednak miejsce dla 200 osób. Wyobrażam sobie, co musiało się dziać pod głównym wejściem. Ja przybyłam około godziny 15-ej, kiedy było już „pozamiatane”. Na szczęścia stało jeszcze kilka aut, więc nie żałowałam wycieczki na drugi koniec miasta.

SAM_2440 SAM_2478 SAM_2447 SAM_2448 SAM_2449 SAM_2452 SAM_2456 SAM_2455 SAM_2466 SAM_2454 SAM_2480

Miło jest się przejść w zwyczajnej scenerii otoczonej Polonezami i Fiatami. Choć nie żyłam w czasach PRL-u, to jeszcze w latach 90. takich aut było mnóstwo na warszawskich drogach. Być może dlatego darzę je sentymentem. W latach przedszkolnych tata koleżanki woził nas dużym Fiatem, ale nie na tylnej kanapie – uwielbiałyśmy jeździć w bagażniku!

Wracając jednak do 63. rocznicy rozpoczęcia produkcji przez FSO – zawsze mam swojego faworyta na zlocie. Tym razem jest to Fiat 132. Prawda, że piękny?

SAM_2461 SAM_2462 SAM_2463

To już koniec wycieczki do FSO. Mam nadzieję, że za rok uda mi się przybyć wcześniej! A może Wy macie jakieś wspomnienia z FSO i jej motoryzacją? Czekam na komentarze!

Praskie klimaty

Praga to nostalgiczne retro-miasto. Wpadłam do niego i wypadłam, ale w biegu zrobiłam kilka zdjęć! Oto one!

DSC_0165

Zdjęcie powyżej przedstawia hotel, w którym nocowałam. Przypominał mini Pałac Kultury i Nauki.

Do Pragi nie zabrałam aparatu fotograficznego, więc zdjęcia robiłam telefonem. Ich jakość nie powala, jednak nie w tym rzecz. Samochody, które spotkałam (a w końcu byłam krótko w tym mieście) były naprawdę wyjątkowe. Szkoda, że większość z nich to „reklamówki”. Tak jak ten diaboliczny Chevrolet Impala, który reklamował restaurację:

DSC_0139

DSC_0140

Co kilka kroków można było zobaczyć samochody (nie tylko te stare), które są formą reklamy. Były to właśnie wizytówki restauracji, usług, tajskich masaży, przejazdów po mieście, czy sklepów. Szczególnie do gustu przypadł mi Cadillac z lotniczej restauracji Hangar.

DSC_0150 DSC_0149 DSC_0151

Rower Coca- cola natomiast stał pod restauracją o nazwie James Dean.

DSC_0153

Niektóre formy reklam aż bolą!

DSC_0183

Stare tramwaje były częścią restauracji.

DSC_0156

DSC_0147

W obszarze Starego Miasta jeździło wiele pojazdów, którymi za (niedrobną) opłatą można zwiedzić okolicę. Niestety między innymi używa się do tego, tak jak u nas, koni. Smutne.   DSC_0142 DSC_0144 DSC_0145 DSC_0141

W centrum handlowym natomiast pojawiła się garbata reklama. Cudowny design!

 DSC_0230 DSC_0235

A co na mieście? Jak to w Czechach – królowały Skody. Raz mignęła mi czerwona Octavia (być może rok 1959), jednak większość z nich to te wyprodukowane w latach 90. oraz współczesne (bardzo duży procent Superb). Oczywiście samochodów innych marek było co niemiara. Spotkałam na swej drodze taką samą Ładę, jak w Budapeszcie. Jej stan natomiast odbiegał od budapeszteńskiej siostry. Ten sam samochód, a zupełnie inny. Nie przepadam za idealnie błyszczącymi samochodami, ale… no bez przesady.

DSC_0160 DSC_0161 DSC_0162

DSC_0157 DSC_0172 DSC_0246

Coś dla fanów koloru pomarańczowego:

DSC_0148 DSC_0146

Kto powiedział, że rower musi być jednośladem?

DSC_0154

Typowy parking:

DSC_0168

Odniosłam wrażenie, że Czesi lubią retro-motoryzację. Ich komunikacja miejska nie powala innowacyjnością. Mnie to bardzo cieszy! Dodatkowo znalazłam ciekawostki w formie papierowej.

DSC_0229 DSC_0251 DSC_0216 DSC_0237  DSC_0242

DSC_0244

To już koniec wycieczki po stolicy naszych sąsiadów. Może Wy macie jakieś wspomnienia z Czech?

Gratogiełda NSBR part II

Kilka słów o II edycji Gratogiełdy Nie Sprzedam Będę Robił

SAM_2343

Gratogiełda NSBR odbyła się jesienną niedzielą na Ursusie. Chyba właśnie przez tę jesień większość wystawców postanowiła nie zawitać (gdzie ci mężczyźni, co nie boją się odrobiny chłodu?). Tym samym Giełda była skromna.

SAM_2339

Na wejściu witał nas Żuk organizatorski, a następnie anioł, który przybrał postać Fiata 125p pick-up.

SAM_2312

SAM_2315 SAM_2316

Dalej stały samochody i „graty” na sprzedaż. Stanowisk nie było wiele, jednak było w czym wybierać.

SAM_2317 SAM_2322

SAM_2320 SAM_2318 SAM_2328 SAM_2324 SAM_2326 SAM_2325 SAM_2340 SAM_2335

Tak, ludzie płaczą, kiedy robię zdjęcia; SAM_2332 SAM_2341

Ja nakupiłam czasopism (co prawda o tematyce lotniczej oraz morskiej) i otrzymałam wyjątkową reklamówkę z rajdu, który odbył się w 2009 roku.

SAM_2350

Niestety – do Fiesty nic nie było. Pora wracać do domu. Sama Fiesta nie nudziła się na parkingu, gdyż miała doborowe towarzystwo.

SAM_2348 SAM_2347

W drodze powrotnej przyuważyłam smutną Nyskę i Malucha. Piękna z nich para.

SAM_2353

Na koniec krótkie podsumowanie giełdy. Było dobrze. Szkoda, że część wystawców się wyłamała. Może przydałoby się stoisko z kawą? Ja zapomniałam o zimnie, kiedy oglądałam rzeczy na sprzedaż.

Gratogiełda to super inicjatywa. Osobiście chciałabym więcej takich wydarzeń i z niecierpliwością czekam na kolejną, wiosenną edycję!

5. Praski Rajd Pojazdów Zabytkowych + ClassicAuto Kawa & Samochody

Na Praski Rajd, a właściwie na jego metę dotarłam tylko na chwilę. Zobaczcie, czy było warto!

1979212_347007992132407_761572485816973242_o

Na metę Rajdu, czyli pod Centrum Koneser dotarłam około godziny 17:30, więc dużo aut zdążyło już odjechać. Wśród nich był piękny Garbus, którego ledwo zdążyłam złapać na fotografii.

SAM_2079

Impreza jednak trwała dalej. Były auta znajome i te całkiem nowe. Na wejściu witał znajomy już Renault 5 Stada Baranów.

SAM_2080

Znów zarzucę Was zdjęciami wozów, które parkowały dalej. Furorę robiła Tatra 600. Moimi faworytami jak zwykle były te mniejsze samochody, a w szczególności Fiesta mk2, Fiat 500 i błękitny Garbus.

SAM_2084 SAM_2083 SAM_2082 SAM_2081 SAM_2085 SAM_2086 SAM_2088 SAM_2089 SAM_2090 SAM_2095 SAM_2096 SAM_2097 SAM_2102 SAM_2103 SAM_2104 SAM_2105 SAM_2106 SAM_2108 SAM_2110 SAM_2111 SAM_2112 SAM_2113 SAM_2114 SAM_2117 SAM_2118 SAM_2120 SAM_2122 SAM_2123 SAM_2124 SAM_2125 SAM_2126 SAM_2127

SAM_2137

Jednośladów nie było zbyt wiele. Kilka retro motocykli i rowerów.

SAM_2136 SAM_2133

Klimat imprezy zdecydowanie podbijały ceglane budynki. Centrum Koneser to miejsce, w którym historia unosi się w powietrzu. Idealnie nadaje się na zloty starych pojazdów.

Na terenie imprezy można było też zjeść i wypić z food truck’ów.

SAM_2130

Swoje burgery serwował Gold Digger w aucie z lat 50. Ja niestety nie skosztowałam burgerów, ponieważ w ofercie są tylko te z mięsa.

SAM_2131

Skosztowałam natomiast przepysznej latte z Citroena.

SAM_2128 SAM_2140

I to tyle – musiałam już opuścić zlot. Czy było warto? Oczywiście, że tak. Uważam, że zawsze warto przybyć na miejsce wydarzenia nawet na 15 minut. I dlatego apeluję: chodźcie na zloty! Każde auto można wtedy dokładnie obejrzeć z każdej strony. Niedługo przyjdzie zima i sezon dobiegnie końca, więc korzystajcie póki czas!

Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach

Prywatne Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach to obiekt, który MUSI zwiedzić każdy fan motoryzacji!

Nie ma wymówek, jeśli mieszkacie w okolicy. Jeżeli natomiast wybieracie się do Warszawy to warto poświęcić trochę czasu i podjechać do Otrębusów. Nie jest to daleko – zaraz za Pruszkowem. Cena biletów wstępu do muzeum nie jest wygórowana.

Historia muzeum sięga lat 70-tych, kiedy to wprowadzona została akcja „Posesja”. Władze karały właścicieli zaniedbanych, starych i nieużywanych aut. Szukano osób, które przechowają auta, do czasów ich restauracji. Inaczej poszłyby na złom. Joanna i Zbigniew Mikiciukowie zainteresowali się odnawianiem aut.

W latach 80-tych rekonstrukcje aut ruszyły pełną parą! Kolekcja zaczęła się rozrastać.

Rok 1995 przynosi powstanie Muzeum w Otrębusach.

Obecnie na pokaz wystawionych jest ponad 300 aut i setki innych eksponatów. No właśnie – albo muzeum jest za małe, albo jest za dużo wszystkiego. Każda maszyna, rower, mundur ma swoją historię, jednak w tym natłoku traci swoją unikalność. Giną w stercie rzeczy i stają się mało widoczne. Pedantką nie jestem, więc nie przeszkadza mi to, że panuje drobny bałagan.

SAM_1962 SAM_1977 SAM_1992 SAM_1995 SAM_2022 SAM_2075

SAM_2063

W muzeum czeka na nas kilka atrakcji. Główną są oczywiście samochody. Podoba mi się ich różnorodność. Są małe i duże, amerykańskie i polskie, bardzo stare i mniej stare, tanie i drogie, a nawet piękne i niezbyt ładne (choć to kwestia gustu). Podoba mi się również, że auta nie są wypolerowane i lśniące, tylko wyglądają, jakby były eksploatowane na co dzień. Niestety nie przy każdym aucie jest kartka z informacjami o samochodzie. Można się jedynie domyślać, kiedy i gdzie zostały wyprodukowane oraz jakie są ich osiągi.

Nie ma też zbyt wiele miejsca. Auta są poustawiane blisko siebie. Nie można do wszystkich dotrzeć i zrobić zdjęć. Jak na złość w trakcie wizyty popsuł mi się aparat fotograficzny i część zdjęć wykonałam telefonem. Oto zdjęcia cudownych pojazdów, mieszkających w Muzeum:

DSC_0668 DSC_0669 DSC_0670 DSC_0671 DSC_0672 DSC_0674 SAM_1964 SAM_1965 SAM_1967 SAM_1968 SAM_1969 SAM_1970 SAM_1972 SAM_1974 SAM_1983 SAM_1987 SAM_1989 SAM_1993 SAM_1994 SAM_1996 SAM_1997 SAM_1998 SAM_1999 SAM_2001 SAM_2002 SAM_2003 SAM_2005 SAM_2007 SAM_2008 SAM_2009 SAM_2010 SAM_2013 SAM_2014 SAM_2017 SAM_2019 SAM_2020 SAM_2021 SAM_2030 SAM_2031 SAM_2032 SAM_2035 SAM_2036 SAM_2037 SAM_2038 SAM_2040 SAM_2041 SAM_2042 SAM_2054 SAM_2055 SAM_2056 SAM_2057 SAM_2059 SAM_2061 SAM_2062 SAM_2067 SAM_2069 SAM_2078

Jak widać nie są to tylko samochody i motocykle. Dużo aut jest trzymanych na dworze. Budzi to wiele wątpliwości, ponieważ nie ma już miejsca pod zadaszeniem, ale z drugiej strony opady atmosferyczne + karoseria…

Niektóre auta można wypożyczyć. Ja akurat trafiłam na wyjazd Packarda Landauleta. Mężczyzna, który nim kierował robił to po raz pierwszy. Poszło mu całkiem dobrze (w każdym razie lepiej, niż mi z Fiestą). Film można zobaczyć na moim profilu Google+ (link zamieszczam na dole wpisu).

SAM_1966 SAM_1975

SAM_1973

Moje serce skradły dwa pojazdy. Można się domyślić, że były to dwa samochody w skali mini. BMW Isetta oraz Fiat Multipla. Nie mogłam oderwać od nich wzroku. Chętnie zabrałabym je ze sobą. Marzę, by się nimi przejechać albo chociaż wsiąść. W tym Muzeum niestety nie wolno wsiadać do aut. Trudno było się opanować!

SAM_2023 SAM_2026 DSC_0663

SAM_2050 SAM_2048

Cuda!

W Muzeum znajdują się także wyjątkowe eksponaty militarne.

DSC_0675 SAM_1963 SAM_1971 SAM_2071 SAM_2072 SAM_2074

Jest też piękny wrak samolotu. Strasznie chciałam do niego wejść, ale niestety nie było można.

SAM_1976

SAM_1980 SAM_1984

Zaciekawił mnie wózek dziecięcy. Nie wiem, z którego jest roku, ale wygląda fenomenalnie. W końcu to też pojazd…

SAM_1990

Co do dodatkowych atrakcji to można zakupić breloczki, kubki, modele samochodów i inne pamiątki w budce z  biletami. Dla dzieci można wypożyczyć mały samochód. Z jednej strony fajne. Z drugiej okropne. Te małe samochody wydają z siebie bardzo głośną melodię typu „dziecięce techno”. Dzieci jeżdżą pod nogami i walą we wszystko, co się da. By odpocząć należy udać się do kawiarenki, która znajduje się na terenie Muzeum.

To tyle z wnętrz. Pora wybrać się na zewnątrz. Stoją tam różne autobusy.

DSC_0673 DSC_0676 DSC_0683 DSC_0684

Co najbardziej mnie zabolało? Niszczejące klasyki. Za ogrodzeniem wykonanym z siatki stoi mnóstwo aut. Zauważyłam, m.in. Syrenkę, Ładę, Fiaty i Trabanty. Wszystko stoi i niszczeje. Mam nadzieję, że te samochody są przeznaczone do odnowy, jednak w tym momencie aż serce się kraja. Za dużo na raz.DSC_0682 DSC_0687 DSC_0688 DSC_0692

Jak widzicie Muzeum nie jest profesjonalne w 100%. Niektóre auta są zamalowane byle jak, jest mało miejsca i przydałoby się uporządkować co nie co.

Jednak te wszystkie wyjątkowe rzeczy są nieocenione. Muzeum ma swoich wielbicieli, ale i znajdzie się kilku przeciwników. Trzeba je zobaczyć na żywo. Mi bardzo się podobało i na pewno wrócę do Otrębusów.

Link do albumu Google+, w którym zobaczycie więcej zdjęć oraz krótki film: https://plus.google.com/104570214417437203509/photos

ForzaItalia 2014

W sobotę 13 września mogliśmy na jeden dzień przenieść się do słonecznej Italii…

Pogoda była tak słoneczna, że zdjęcia robiłam „w ciemno”, ale nie o tym mowa. Zajmę się stroną retro wydarzenia ForzaItalia 2014.

Zastanawialiśmy się, czy trafimy do Pałacu w Rozalinie. Nie było jednak problemu, ponieważ przed nami jechała Alfa Romeo Giulietta, która ładnie nas zaprowadziła. W bramie zostaliśmy skierowani na parking dla gości. Były tam wszystkie samochody, które nie zostały wyprodukowane we Włoszech. Jak można się domyślić, wśród nich były prawdziwe perełki.

SAM_1806

SAM_1801

SAM_1810

SAM_1809

SAM_1815

SAM_1814

SAM_1925

SAM_1926

SAM_1895

SAM_1909

SAM_1906

SAM_1910

SAM_1911

SAM_1904 SAM_1905

Ta czerwonopomarańczowa zabytkowa Toyota Celica z roku 1979 jest wystawiona na sprzedaż (15700zł).

Następny parking to ten dla samochodów włoskich. Przeważały tam Alfy Romeo, było kilka Multipli. Jednak autkiem, przy którym zmiękły mi nogi był srebrny Fiat 500.

SAM_1823 SAM_1818 SAM_1819 SAM_1821 SAM_1820

     Idąc dalej w stronę Pałacu można było napotkać dużo skuterów i kilka motocykli. Większość motocykli było z obecnej epoki. Skutery natomiast nie do końca.

SAM_1891

\SAM_1831SAM_1830SAM_1829SAM_1832SAM_1833SAM_1834SAM_1890

Pomiędzy jednośladami krył się taki oto Maserati:

SAM_1828

Dochodzimy do Pałacu. Przyjemna atmosfera. Promienie słoneczne opiewają plac, spaceruje dużo ludzi, ale nie jest tłoczno, a w powietrzu unoszą się zapachy włoskich potraw…

Udaliśmy się na panini. Przy stanowiskach były dostępne różne potrawy. Niestety – nigdzie nie znalazłam włoskich napojów. Ciekawą konstrukcją były stoliki z kapeluszami.

Pobyt umilały psy, których z godziny na godzinę robiło się coraz więcej. Mi bardzo spodobał się chow-chow. Mam sentyment do tej rasy.

SAM_1837

Na końcu placu znajdował się parking dla klasyków, choć parkowały na nim dość nowoczesne „klasyki”. Alfy jak z roku 3000, czy żółte Lamborghini. Widać pojęcie „klasyk” ma dla każdego inne znaczenie.

SAM_1884

SAM_1872

SAM_1871

Cóż… W ogóle nie mój gust, ale przynajmniej można popatrzeć, jak zmieniała się motoryzacja na przestrzeni lat.

SAM_1867

I znowu Fiaty 500! Oba czerwone! Jeden parkował przy stoisku z panini, a drugi na parkingu klasyków.

SAM_1836 SAM_1838 SAM_1880 SAM_1878

Były też polskie Fiaty. Tak polskie, że aż włoskie.

SAM_1876 SAM_1874 SAM_1847 SAM_1850

Na tym parkingu klasyków nie było zbyt wiele. Oto kilka zdjęć pozostałych aut.

SAM_1843 SAM_1844  SAM_1861 SAM_1857 SAM_1858 SAM_1862 s SAM_1866 SAM_1864 SAM_1851

SAM_1853

SAM_1841 SAM_1846

SAM_1873 SAM_1868 SAM_1870

Na pewno nie widzieliśmy wszystkich aut, ponieważ część wyjeżdżała, część dojeżdżała…

SAM_1825

SAM_1882 SAM_1886 SAM_1887

W końcu znalazłam auto dla siebie. Nawet szybko jeździ. Myślę, że takim nie zrobiłabym nikomu krzywdy i w końcu dosięgałabym do pedałów…

SAM_1927

To już koniec!

Uważam, że spotkanie przebiegło w naprawdę super atmosferze. Mam nadzieję, że za rok przyjedzie więcej klasyków i uda mi się zostać na kolacji dla zapisanych gości. Odjechaliśmy w towarzystwie czarnego Cadillaca z początku wpisu.

Co do aut nowoczesnych i włoskich – opinię pozostawiam Wam. Ja nie bardzo umiem się wypowiedzieć na ten temat.

Bye, bye ForzaItalia!

SAM_1877

Wielki Targ Złomnika i giełda Nie Sprzedam, będę Robił.

Kilka zdjęć i komentarzy z targu/giełdy 31.08.2014 r.

Wielki Targ Złomnika i giełda Nie Sprzedam, będę Robił vol.1 i pewnie ostatni. Kolejne wydania prawdopodobnie będą podzielone, ale o tym na końcu notki.

Dzień po hucznym American Day postanowiłam udać się na targ, który odbył się przy ulicy Postępu 3 na Mokotowie. Miałam nadzieję, że będzie cokolwiek o Fieście mk1, ale jak można się domyślić nie było nic.

Już przed wejściem na giełdę ujrzałam wiele ciekawych aut, a w szczególności Escorta mk2 – towarzysza parkingowego z American Day #4.

SAM_1439

Można było także spotkać Malucha…

SAM_1440…VW Transportera…

SAM_1446

…i pięknego Amazona!

SAM_1443

SAM_1445

W obrębie placu było kilkunastu wystawców. Można było nabyć naprawdę ciekawe rzeczy – od samochodów przez motocykle, aż do lamp. Szkoda tylko, że wystawcy zastawiali swoje auta innymi rzeczami, co nie pozwalało nacieszyć się wyglądem pojazdu! Przykładem było białe Renault 5 (Stado Baranów), które zostało ubrane w brązowy bezrękawnik. 🙂

SAM_1414

Tak samo piękne Mini! Rzeczy na sprzedaż były ładne, jednak przytłoczyły auto.

SAM_1432Tutaj odsłonięte pojazdy:

SAM_1418

SAM_1425

SAM_1427

Wracając do zasłaniania – Fiat 125p. Osobiście myślałam, że to auto nie jest na sprzedaż. Dowiedziałam się o tym dopiero po powrocie do domu. Był piękny, lecz został zastawiony. Nie było także żadnej informacji na temat sprzedaży.

SAM_1433

SAM_1434Moim faworytem było Audi F103 z roku 1966, które kosztowało jedynie 10000 zł! Jak za taki stan to naprawdę niewiele. Nie mogłam oderwać wzroku od tego czarnego demona!

SAM_1419

SAM_1420

Były też jednoślady w niskich cenach. Mi przypadł do gustu Komar z żółtym reflektorem.

SAM_1429

SAM_1428

Wśród ciekawych gadżetów na sprzedaż znajdowały się także miniatury aut.

SAM_1431Podczas targu można było także nabyć, m.in. książki i pisma o starej motoryzacji, części samochodowe, mapy, lampy, radia, sprzęt muzyczny, płyty winylowe, ubrania oraz walizki. Wszystko było (lub wyglądało jak) z poprzedniego wieku.

W mniej uczęszczanej części placu ukryły się perełki. Od razu wpadła mi w oko niebieska „Kaczka”. Błyszczała niczym szafir!

SAM_1412

SAM_1411

SAM_1421

Szalony świetlisty Maluch! 🙂

SAM_1422

Po wyjściu z targu uraczył mnie jeszcze widok jadącego Wartburga i Fiata 126p…

SAM_1441

SAM_1447… a następnie zdołowały słowa przechodniego „…ee klapa od dwójki…” (wypowiedziane z pogardą). O Fieście oczywiście.

Podsumowując wydarzenie uważam je za udane. Było przyjemnie i chciałabym więcej takich spendów. Ku uciesze będzie kolejna edycja. Oficjalna nazwa: GRATOGIEŁDA NSBR. Data to 19.10.2014 r. Wstęp jak na pierwszej edycji – dla kupujących za darmo, a dla wystawców 20 zł.

Gratogiełda będzie już bez uczestnictwa Złomnika. Dlaczego? NSBR napisał na Facebooku, iż nie chce, by „z giełdy zrobił się Słomczyn” i chce by była to giełda stricte motoryzacyjna. Popieram, jednak z drugiej strony te wszystkie bibeloty były urocze. Może dałoby się stworzyć dwie strefy…

Ford Fiesta mk1 – mały, ale wariat

Zdjęcie z portalu ogłoszeniowego
Zdjęcie z portalu ogłoszeniowego

Ford Fiesta mk1 w kolorze czerwieni zawładnął moim sercem, kiedy zobaczyłam go na portalu ogłoszeniowym. Nie zdążyłam przeczytać ogłoszenia, ale już wiedziałam, że będzie stał pod moim domem. Tak też się stało za kilka dni. Osobiście nie posiadam prawa jazdy, dlatego osobą kierującą i prawnie posiadającą owe auto jest mój przyjaciel BillyMike.

Jazda próbna nie sprawiała problemów, dlatego bez większego namysłu samochód był w naszych rękach. Od tego czasu minął rok pełen napraw i jestem gotowa, by ocenić to auto. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo jest to auto – zagadka.

Po wyżej wspominanych długich naprawach Fiesta w końcu wyjechała na drogę. Dwa dni później przeszła poważny wypadek, a następnie operację. Na warszawskiej Ochocie została wgnieciona przez nieuważnego kierowcę innego pojazdu. Świadek wypadku (posiadacz Fiata 126p) był pewien, iż nasz Ford pójdzie na straty. Na szczęście udało się wyprostować i Fiesta cieszy się swoim drugim życiem.

Saturday Night Cruize #10

Fiesta bywa też nieznośna. Potrafi odpalić za pierwszym razem, jechać czysto i spalić 6 l/100 km benzyny. Potrafi także w ogóle nie odpalić lub odpalić za dziesiątym razem i spalić 20 l benzyny (przy jeździe z prędkością większą niż 80 km/h). Postaram się przedstawić moją opinię poniżej;

Jako kierowca: eksploatacja auta może być uciążliwa, ale urok i przyjemność jazdy to wynagradza. Fiesta nie zawsze odpala za pierwszym razem. Czasem potrzeba cierpliwości. Przy starcie trzeba mocno i pewnie dodać gazu. Nie miałam odwagi, żeby wcisnąć gaz do dechy. Samochód zaczął rzucać się w tył i przód do tego stopnia, że uderzałam w pedał gazu niczym w stopę od perkusji. Widok typowy dla osoby przesiadającej się z automatycznej na manualną skrzynię biegów.  Kiedy prawie opanowałam „ogiera” przeszłam do zmiany biegów. Niestety to nie było takie proste, jak we współczesnych samochodach. Biegi chodzą ciężko i nie wiadomo jaki obecnie jest wrzucony. To trzeba po prostu czuć. Skręt również nie poszedł gładko – wiadomo, że w aucie nie ma wspomagania. Zaparkowałam niczym prawdziwa kobieta na parkingu prostopadłym – na skos. Samochód zgasł sam. Odniosłam wrażenie, że Fiesta akceptuje jednego kierowce, a mnie próbowała na siłę wyrzucić zza kierownicy.

Jako pasażer z przodu: fotel wygodny, lecz ma niskie oparcie. Dłuższej podróży towarzyszy ból karku. Minusem jest brak zamykanego schowka i pijący w ramię pas bezpieczeństwa. Plusem jest dużo miejsca na nogi.

Jako pasażer tylnej kanapy: brak pasów, niskie oparcia siedzeń, mało miejsca.

Photo by Stado Baranów
Photo by Stado Baranów

Plusy:

  • mocne ogrzewanie,
  • niskie spalanie,
  • piękny design,
  • prestiż jazdy nietuzinkowym autem,
  • podziw ze strony przechodniów i innych kierowców,
  • małe wymiary
  • prosta, ale ciekawa konstrukcja;

 

Minusy:

  • mało dostępne części,
  • korozja (prawdopodobnie dlatego jest tak mało tych aut – poszły na złom),
  • książka wydana jedynie w języku niemieckim,
  • niski komfort jazdy,
  • nieregularne spalanie,
  • specyficzny rodzaj prowadzenia;

 

Saturday Night Cruize #10
Saturday Night Cruize #10

Ford Fiesta mk1

Typ: hatchback

Rok: 1979

Silnik: 0,9

KM: 40

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Skrzynia biegów: 4-biegowa, manualna

Ciekawostki:

  • samochód bardzo pomijany przez społeczeństwo – wiele osób twierdzi, że Ford Fiesta mk2 był pierwszą Fiestą,
  • Fiesta była pierwszym samochodem Mike’a Brewera,
  • produkowana od roku 1976,
  • tylna klapa „dwójki” pasuje do mk1;

 

Pink Flamingo
Pink Flamingo

Dla mnie jednak wyżej wymienione minusy nie mają znaczenia. Fiesta jest małym, miejskim samochodem idealnym i żadne przeciwności losu mnie od niej nie oderwą. Tych samochodów jest bardzo na naszych drogach. Nie wahaj się przed kupnem, jeśli będziesz miał okazję!

Jesteś posiadaczem Fiesty mk1? Nie zgadzasz się z moją opinią? Masz pytania? Pisz!

Na pewno będę Was jeszcze zarzucać nowinkami i zdjęciami tego auta!