Wrocław na szybko

To będzie krótki wpis o kilku dniach we Wrocławiu.

Pod koniec kwietnia nudząc się na zajęciach z przedmiotu „geografia bezpieczeństwa” razem z Iwoną (przyjaciółka ze studenckiej ławki) postanowiłyśmy zakupić bilety do Wrocławia. 5 września nadszedł dzień wyjazdu. Liczyłam, iż zrobię wiele porządnych zdjęć i napiszę obszerną notkę, jednak wyszło jak zwykle.

Niechcący trafiłyśmy na Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej i znalazłyśmy się pod Halą Stulecia. Wszystko było w bieli i czerwieni. Nawet Polonez, którego uchwyciłam maksymalnym zoomem.

SAM_1479Postanowiłyśmy wydostać się z tłumu podsyconego sportowymi emocjami. Drogę na Rynek odbyłyśmy tramwajem. Przez okno ujrzałam zadbanego, czerwonego Fiata 126p. Znów użyłam magiczny zoom w aparacie – wyszło klimatyczne zdjęcie z kryptoreklamą sieci sklepów Lewiatan.

SAM_1605Błądząc po ulicach Wrocławia napotkałyśmy jeszcze Trabanta, Peugeota 205 i Volvo (265?). Peugeot 205 – nie do końca klasyk, jednak myślę, że za kilka dobrych lat dołączy do grona „vintage”. Ten był w wyjątkowo ciekawej aranżacji.  Błyszczący i czerwony, jednak wystarczy, że nadejdzie wieczór, a mój (dość nowy) aparat tworzy swojego rodzaju sepię i zachowuje się jak aparat z telefonu. Telefonu z roku 2002 oczywiście.

SAM_1792

SAM_1788

SAM_1794SAM_1720

Co słychać na Rynku? Ano jak to na Rynku – pięknie i romantycznie. W dzień można zwiedzić okolice rikszą, karetą lub zwierzęcymi Melexami.

SAM_1478

SAM_1455

SAM_1456

Na wystawie pobliskiego sklepu Pierre Cardin prezentuje się piękny Komar. Sklep francuski, a Komar polski. Odpowiada mi to połączenie.

SAM_1703

Rynek zachwyca również klimatycznymi knajpkami. Retro wystrój cieszy oczy!

DSC_0577

SAM_1471

SAM_1628

Dwa auta, jakie widziałam, a nie zdążyłam sfotografować to Mercedes W108 (ślubny) oraz Polonez Borewicz.

Co mnie ominęło? Wydaje mi się, że wiele rzeczy. O jednej wiem na pewno – to zlot w Głogowie pod Wrocławiem. Cztery miasta zjechały swoimi klasykami w jedno miejsce. Z przyczyn losowych nie mogłam się tam zjawić. Ze zdjęć zamieszczonych w internecie wynika, że było na co popatrzeć. Wrzucę link na mój fanpage na Facebook’u.

I to koniec wyprawy do miasta zwanego Breslau. Żal było wracać, jednak Warszawa powitała nas Nyską. Uśmiech powrócił.

DSC_0587

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s